Wystawa Marianny Stuhr w Nowym Jorku to intrygujący i spójny dialog pomiędzy dwiema formami wyrazu. Na wizualną warstwę ekspozycji składa się osiem wielkoformatowych, malarskich płócien abstrakcyjnych (powstałych w ciągu niespełna roku) oraz zjawiskowa instalacja przestrzenna. Ta ostatnia, podwieszona w centrum galerii, zbudowana jest z ponad dwustu intymnych szkiców. Taka wielowymiarowa konstrukcja formalna doskonale oddaje tytułowy stan „pomiędzy” (in-betweenness) – metaforyczny moment zawieszenia między tym, co znane, a tym, co nieodkryte, między przeszłością a teraźniejszością.
Malarstwo abstrakcyjne, do którego skłoniła się mocniej w okolicach 2020 roku, stało się dla artystki głównym narzędziem komunikowania najtrudniejszych stanów wewnętrznych. Ten zwrot zyskał szczególny, terapeutyczny wymiar w obliczu osobistej straty - śmierci jej ojca, wybitnego aktora Jerzego Stuhra, w 2024 roku. Artystka otwarcie przyznaje, że to właśnie sam akt twórczy stanowi dla niej bezpieczną przestrzeń, swoisty dom, podczas gdy jej fizyczne miejsce zamieszkania to zaledwie przystanek. „Dla mnie abstrakcja to jest emocja” - te słowa Stuhr są dziś kluczem do interpretacji jej twórczości.
Na otwartej 6 października 2026 roku na Manhattanie ekspozycji, przygotowanej pod okiem amerykańskiej kuratorki Lilly Wei, widzowie stają się świadkami tego malarskiego katharsis. Wystawa prezentuje osiem wielkoformatowych obrazów, które – niczym mapy ludzkiej psychiki – otaczają centralną instalację zbudowaną z ponad dwustu intymnych, nakładanych szybkimi gestami szkiców. W kompozycjach dominuje kolor niebieski – od świetlistych, rozedrganych błękitów po niemal czarne granaty przypominające nieskończoność kosmosu. Dzieła o poetyckich tytułach (m.in. „Blue Velvet” czy „Sky River”) są pejzażami tytułowego „zawieszenia” (in-betweenness) między stratą a odrodzeniem. Malarstwo abstrakcyjne w wykonaniu Stuhr paradoksalnie zatrzymuje w nieruchomości płótna to, co w naturze pozostaje płynne i boleśnie zmienne.
Dla absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, która tytuł doktora obroniła na warszawskiej ASP, malarstwo to przede wszystkim język czystych uczuć. Jak wielokrotnie podkreślała sama twórczyni: „Abstrakcja to jest emocja”. Jej najnowsze prace rodzą się z autentycznej tęsknoty za zakorzenieniem i własnym miejscem na świecie. Marianna Stuhr, mieszkająca na co dzień w Niemczech, traktuje aktualne otoczenie jedynie jako przystanek. To właśnie sam proces twórczy staje się dla niej prawdziwym domem, przestrzenią dającą poczucie bezpieczeństwa i stałości.
Prezentacja prac malarki w nowojorskiej Fundacji Kościuszkowskiej to istotny krok promujący rodzimą twórczość na amerykańskim rynku sztuki. Towarzyszący wernisażowi panel autorski stał się przestrzenią do wnikliwej debaty o ewoluującej roli, z jaką mierzą się polscy artyści w USA, a także o pamięci i barierach komunikacyjnych. Twórczość Stuhr (wystawiana wcześniej m.in. w Muzeum Krakowa oraz w prestiżowych przestrzeniach wystawienniczych w Brukseli i Stanach Zjednoczonych) charakteryzuje się niezwykłą otwartością na odbiorcę. Pozbawiona dosłowności abstrakcyjna forma zachęca do głęboko osobistych interpretacji, uruchamiając u widzów ich własne, unikalne pokłady wspomnień i doświadczeń.
Wystawa „In-Betweenness” udowadnia, że polska sztuka współczesna operuje dojrzałym językiem artystycznym, zdolnym do eksplorowania najtrudniejszych psychologicznych zjawisk. To ekspozycja, która nie tylko przyciąga formą i malarskim rozmachem, ale przede wszystkim prowokuje do refleksji nad naszą własną życiową pozycją, udowadniając, że abstrakcja to potężne narzędzie współczesnej komunikacji.